Archiwum - stycznia 2007

cookies 31. stycznia 2007 22:49:00 Delicje Ciotki Dee Komentarze (1)
linkologia.pl spis.pl

Amerykańskie ciasteczka mają intrygujące nazwy, wyszukany wygląd, a po ugryzieniu zaskakują lepkim smakiem zakalca. O tym i innych fenomenach amerykańskiej kultury niejeden z nas ma okazję przekonać się  na własnej skórze. Tak jak Teresa Hołówka, która spędziła w tym kraju ponad dwa lata, nie tylko pracując naukowo, ale i obserwując uważnie otoczenie, jak i swoje reakcje na nie. Efektem tych swoistych badań własnych jest szczegółowy obraz szoku kulturowego, jaki przechodzi przebywający do Nowego Świata obywatel starego, na dodatek socjalistycznego kraju. Powody do stresu mnożą się w zaskakującym tempie, poczynając od kłopotów z odmiennym systemem wodno- kanalizacyjnym, w którym muszle klozetowe napełniają się po spuszczeniu wody po brzegi, a uruchomienie prysznica staje się skomplikowanym manewrem hydraulicznym.

Potem robi się jeszcze dziwniej-trzeba przebrnąć przez zawiłości small talku na spotkaniach towarzyskich, oduczyć się rumienić i odrabiać z dziećmi specyficzne zadania domowe. Na dodatek nie ma dokąd pójść na relaksujący spacer. Nawet pomilczeć wśród ludzi się nie da, bo okazuje się, ze Amerykanie boja się ciszy panicznie i unikają jej na każdy możliwy sposób, choćby przez oplatanie w kółko tych samych historii, banalnych do bólu zaciskanych dla uniknięcia ziewania szczęk.

Ponieważ autorka jest z wykształcenia socjologiem, udaje się jej spostrzec zacznie więcej i ostrzej niż przeciętnemu Polaczkowi na obczyźnie. Jednak pisze bardziej gawędziarsko niż naukowo, nie żałując ironii i szpil wtykanych w obszerne zady mieszkańców Midwestu. Wszystko jednak z taktem i umiarem nie uwłaczającym dobremu smakowi.

 Lektura obowiązkowa dla wszystkich wybierających się za Wielka Wodę. Dla pozostałych rozrywkowa. 

Mowa o: "Delicje ciotki Dee" Teresy Hołówka 

babciowo 22. stycznia 2007 20:26:00 Komentarze (0)
linkologia.pl spis.pl

Całe życie uwielbiałam historie o staruszkach, od „Babci na jabłoni”, przeczytanej w wieku lat 7 poczynając. Dlatego z rozkoszą wzięłam się za tę książkę, skonstruowaną jako wspomnienia dwóch zwariowanych staruszek, które mają za sobą burzliwe życie artystek z dziwnego domu. Czy to sklerotyczne zmiany w tych wspomnieniach czy też urok lat minionych, coś sprawia, że opowieść często bardziej przypomina niesamowitą baśń niż biografie osoby w podeszłym wieku lat 75. Na dodatek cała historia opowiedziana jest brawurowo żywym i barwnym językiem, a akcja toczy się tak wartko, ze czasem ciężko złapać oddech. No i zakończenie...powiem tylko, że równie dziwne jak cała reszta, ale na pewno dające dużą dawkę optymizmu... No zupełnie jak i cała reszta;)

Mowa o:

w zachodniej Camonii 20. stycznia 2007 22:23:00 Walter Moers Komentarze (0)
linkologia.pl spis.pl

Do smoków jesteśmy zrażani przez bajki i legendy czytane w dzieciństwie. Przedstawia się je tam jako głupie i niezgrabne gady o żarłocznej i gwałtownej naturze, ze szczególnym apetytem na dziewice. Tymczasem okazuje się, ze są to inteligentne i pracowite stworzenia, głęboko zainteresowane literatura, chętne do pogawędek i konsumujące z przyjemnością pajdy chleba z miodem (żadne dziewice im przez myśl nie przebiegają, nie mówiąc o przewodzie pokarmowym). A skąd to wszystko wiem? A stad, ze właśnie przeczytałam książkę napisaną przez smokaJ.  I to dobrze napisaną! Oczywiście, z uwagi na wiek i charakter autora, przypomina ona co nieco epos rycerski, gdyż waśnie i szczek oręża występują tam gęsto. Jednak główne miejsce w tej historii zajmują książki w najdziwniejszych postaciach, od Śniących Ksiąg, prze Żywe Księgi  po Książki Niebezpieczne. Książki to także jedyne piękne stworzenia w tym świecie zamieszkałym przez galaretowatych mgławców, paskudne przeżnice i tłuste robakiny. Nic więc dziwnego, że książki są tam głównym przedmiotem pożądania, a ich posiadanie, czytanie i tworzenie stanowi podstawę bytu całego wielkiego miasta. Historia tego niesamowitego miejsca nadaje się do czytania jednym tchem i przy dużej ilości wolnego czasu. Szybka akcja, przedziwne stwory i ich zwyczaje, wątek prawie kryminalny, a w przerwach niezwykłe opowieści i praktyczne nauki dla początkującego gada-literata. Tylko jednego w tej – niebezpiecznej-książce brak: ostrzeżenia, ze jak się po nią sięgnie, połknie czytelnika tak doszczętnie, że nie będzie mógł wrócić do codzienności dopóki nie dotrze do ostatniej strony. A kiedy do niej dojdzie, westchnie ze smutkiem, że stało się to tak szybko.

(I tylko na koniec zdradzę w sekrecie, że po zamknięciu książki popatrzyłam pod łóżko i z pewnym zawodem stwierdziłam,że to, co wzięłam za małego zaczytanego buchlinga, świecącego z przejęciem swoim cyklopim okiem, jest tylko pomiętą chusteczkę higieniczną...  ) 

Właśnie przeczytałam: "Miasto Śniących Książek" Waltera Moers.  

O książce, która jezdziła koleją 19. stycznia 2007 20:26:00 Nothomb Amelie Rtęć i inne Komentarze (0)
linkologia.pl spis.pl

Pewna dziewczynka rosła duża, ładna i zdrowa, nie czytając. Książki nie grały w jej życiu żadnej roli, były jej równie obojętne jak mijane po drodze na randki kałuże. Brak oczytania nie przeszkadzał jej w niczym,  a dzięki nie marnowaniu czasu na siedzenie z nosem w kartkach miała mnóstwo przyjaciół, i zawsze pięknie wymalowane paznokcie. I nagle, gdy osiągnęła cudowny wiek dwudziestu wiosen, nadeszła przemiana-urocza panna zaczęła czytać! Nie, nie spotkała na drodze swojego życia ambitnego filologa lub natchnionego poety, po prostu rozpoczęła studia. Na uczelni, do której dojazd zajmował nie mniej niż pięć godzin pociągiem.  No a cóż można robić w takim miejscu i przez tyle czasu, gdy po trzech-czterech przejazdach zna się na pamięć wszystkie widoki z okna i nadało się imię każdej przytorowej krowie? Jedyne sensowne zajęcie w takiej sytuacji może zapewnić właściwa lektura. Jej odpowiedniość jest przede wszystkim wyznaczona gabarytami-musi się zmieścić do torebki, czyli mały format, miękka okładka i lekka waga to podstawa! A zawartość- no cóż musi być dostatecznie interesująca, aby czytelnik nie przysnął i nie przejechał swojej stacji...Dzięki tak szczególnie przeprowadzonej selekcji dziewczę trafiło na książkę zajmującą, stworzoną przez młodą autorkę obdarzoną wielką wyobraźnią, i umiejętnością składania zdań w sposób tak precyzyjny, jakby była wysokiej klasy jubilerem, używającym słów zamiast kamieni szlachetnych . Dzięki tej pisarce, zamiast w obskurnym przedziale, moja mila znajoma spędziła pięć godzin w tajemniczym zamczysku na odludnej wyspie, gdzie wyrafinowaną grę  prowadzi starzec i młoda kobieta. Stawką jest uczucie przepięknej dziewczyny, nieświadomej toczącej wokół niej rozgrywki. Ale wątek sensacyjny to tylko główna oś opowieści, na której oparte są historie o przyjaźni, namiętnościach, książkach ratujących umysł, i złożoności ludzkiej psychiki. To cacko, puzderko, po którego otworzeniu widzimy cudowne sceny i niezwykłe postacie, i zauroczeni mistrzowskim wykonaniem zapominamy całkowicie o bożym świecie, łącznie  z tym panem który chrapie nam do ucha i zaraz z braku poduszki złoży głowę na naszym ramieniu.  No a stację docelową na szczęście, zapowiedzą z wyprzedzeniem...

 Mowa o: Amelie Nothomb  „Rtęć”.   

Erotica 12. stycznia 2007 22:45:00 Erica Jong Komentarze (2)
linkologia.pl spis.pl

Stwierdziłam ze zdziwieniem, ze koncertowanie wszelkich życiowych planów wokół  osiągnięcia orgazmu jakoś do mnie nie przemawia...Ani nawet nie gorszy, a wręcz nudzi. Może dlatego, ze opisy wyczynów erotycznych bohaterki przypominają instrukcje obsługi robota kuchennego: wzięłam do ręki, nacisnęłam.....itd. Poza tym miałam wrażenie, ze czytam wspomnienia bohaterki „Szklanego Klosza”spisane po 20 latach-wypadek na nartach, samobójstwo przyjaciółki jako symboliczne zabicie alter ego. Czytając miałam w ustach smak popłuczynki, mocno rozwodnionej dokładnie wyjaśnionymi metaforami (widocznie amerykański czytelnik nie łapie zawoalowanych przenośni) i życiowymi mądrościami na każdy dzień życia kobiety. No cóż, widocznie trzeba było zacząć od „strachu przed lataniem”, może wtedy dowiedziałabym się o co było to wielkie HALO?  

Mowa o: Erica Jong "How to safe your own life".

radiopestka | projektdomu | kormotrin | pefioricet | szara-codziennosc | Mailing