Kategoria: Dina Rubina

artyści i inne potwory 09. grudnia 2008 22:09:00 Dina Rubina Komentarze (3)
linkologia.pl spis.pl

Przyznaję od razu, ze tę książkę kupiłam głownie po to, żeby autorka miała gdzie wpisać dedykację. Skusiłam się niewielka objętością, bo miałam w perspektywie podróż i noszenie pakunów, a tu książeczka cieniutka, w oprawie miękkiej, wiec do torebki wcisnęła się bez trudu. Tematyka na dodatek też była „moja”, bo o światku artystycznym, tym razem- Moskwy. Choć okazało się, że tak nie do końca. Bo chyba bardziej niż o sztukę, w tej książce chodzi o nieudolność w  wyrażaniu uczuć, o emocjonalna nieporadność, która charakteryzuje głównego bohater, niespełnionego artystę Pietkę. Pietka zapowiadał się na dobrego reżysera teatralnego, ale nic mu w końcu z tych zapowiedzi nie wyszło, przez plątaninę losu i samego Pietki niełatwy charakter. Na szczęście przyjmuje go pod swoje skrzydła stareńka rzeźbiarka, Anna Borysowna. Daje mu dach nad głową i wsparcie finansowe. Relacja między tym dwojgiem to dzika wojna temperamentów i  indywidualności. Jednak po pewnym czasie okazuje się, że wygraną jest tu nie zyskanie przewagi siły, tylko przywiązanie, jakim zaczynają się wzajemnie darzyć. Jest w tej książce więcej „popaprańców”: piękna Nina, nieszczęśliwie zakochana we własnym profesorze, uparty malarz, który, wbrew rozsądkowi,  odmawia komercjalizacji swoich dzieł, jest też Sasza, córka Anny, sztywna i nudna jak ideał mieszczaństwa, który za wszelka cenę chce ucieleśniać. Wszystkie postaci tej książki są w nieustannym ruchu, kłócą się, martwią, wspominają i tworzą w jakimś wirującym pędzie. Kolory tej książki to barwy zaniedbanego pokoju, w którym od przegrzania drga powietrze i pyłki kurzu bezustannie migocą w świetle kiepskiej lampki. Niby jest szaro, ale jednocześnie niespokojnie i lirycznie. A czy smutno? W pogodzeniu się  z losem można znaleźć smutek, ale także wielki spokój. Takie przynajmniej odniosłam wrażenie, śledząc końcowe poczynania Pietki. 

mowa o:

Summer time 09. czerwca 2008 22:38:00 Dina Rubina Komentarze (4)
linkologia.pl spis.pl

 

No to do dzieła! Czas wreszcie zacząć opis lektur podpalmowych. Pierwsza pójdzie do obróbki książka, przy której czytaniu upał był jak najbardziej pożądanym towarzyszem. Poza tym bardzo chciało mi się przy niej arbuza. Może ze względu na egzotykę opisywanych miejsc, może przez słodkie i barwne wspomnienia , które ja wypełniają, może przez opis krwawych losów większości bohaterów. Chociaż głównym bohaterem jest tu właściwie miasto-powojenny Taszkient. Nie da się zaprzeczyć, ze pełni rolę o wiele ważniejszą niż zwykłe miejsce akcji. Mamy oczywiście kilka głównych postaci, ale są one tak silnie związane z miastem, że wręcz z nim tożsame. Podobnie jak ono są nieprzewidywalne, okrutne, pełne życia. Niestety nie tylko miejsce ale i czasy-epoka stalinowska – gra istotną rolę w ich życiu.

Sama książka zaczyna się od cytatu śpiewanego w szkole   hymnu pochwalnego na cześć Lenina, dalej każdy z losów opisanych w książce jest mocno i boleśnie pokręcony. Nie jest to jednak książka tylko o cierpieniu, to przede wszystkim próba odmalowani portretu miejsca, próba czyniona na wiele sposobów: przez cytowanie wspomnień jego byłych mieszkańców, przez opis refleksji autorki i najbardziej dosłownie, przez opis obrazów Wiery, malarki urodzonej i wychowanej w Taszkiencie. Lekko porwana akcja, wielowątkowość, dodają całości wrażenie ruchu, rozedrgania. Autorka prowadzi czytelnika przez Taszkient drogami nieco szalonymi, niebezpiecznymi, tuz przy krawędzi sentymentalizmu. Niestety, już przy samym końca noga, a właściwie pióro nieco jej się omskło i mocno tym sentymentalizmem chlapnęło. Co nie oznacza, ze książki czytać nie warto. Nie sposób bowiem zaprzeczyć, że  stanowi doskonała lekturę na ciepłe, wakacyjne dni. 

 

Mowa o:

 

 

trismegistos | maddin | bzqnawca | elaine | bad-girl | Mailing