Kategoria: Piękne życie bez pieniędzy

wichrowe 01. października 2007 20:33:00 Cień Wiatru i Katalonia, Piękne życie bez pieniędzy Komentarze (0)
linkologia.pl spis.pl

"... twierdzi,że sztuka czytania powoli zamiera, że jest to intymny rytuał, że książka jest lustrem i możemy w niej znależć tylko to, co już nosimy w sobie, że w czytanie wkładamy umyśł i duszę, te zaś należą, do dóbr coraz rzadszych" C.L. Zafon "Cień Wiatru"

Książka po której stronach faktycznie hula wicher-historii. Tytułowy cień zaś ma początek u stóp generalissimusa Franco i kładzie się strachem na zawsze pięknej Barcelonie. W korytarzykach jej ulic tkwią "przetrwańcy", opatuleni w prywatne smutki usiłują przetrzymać niepewny czas. Do nich należy dwunastoletni Daniel-narrator i jego ojciec. Oni tęsknią za matka chłopca, natomiast niemal każda z postaci w tej książce nosi przy sobie jakiś rodzaj rozpaczy, co łączy się w jedno wielkie poczucie tragizmu. Podszytego zresztą mocno romantyzmem.

Bo te pięćset stron całkiem żywej literatury jest kolejnym dowodem, że duch sióstr Bronte przetrwał millennium i nieźle sobie radzi wśród gadżetów współczesności. Świadczy o tym wielka poczytność utworu Zafona. I choć czasami trochę mnie drażnił ton powieści, te wszystkie zapętlenia rodzinno-sercowe, których zresztą rozwikłania domyślałam się grubo na przód, to przyznaję że przeczytałam jednym tchem. I książka zrobiła na mnie lepsze wrażenie, niż pokrewna jej gatunkowo „trzynasta opowieść”. Znalazłam też pewne podobieństwo jednej z postaci do kogoś opisywanego w „Mieście Śniących Książek”- kto czytał, pewnie się domyśli, a kto chce wiedzieć, powinien przeczytać obie książki. Które na nadchodzące jesienne wieczory będą świetną rozrywką.  

mowa o:

no money no cry 19. marca 2007 22:13:00 Piękne życie bez pieniędzy Komentarze (2)
linkologia.pl spis.pl

Jak na malutką książeczkę dla ludzi chcących wydawać mniej kosztuje całkiem sporo- 29 złotych za 200 stron formatu kieszonkowego. Na dodatek ten, kto szuka przepisów na życie w dostatku bez wydawania grosza, poczuje się srodze zawiedziony. Autor bowiem, zubożały niemiecki hrabia nie podaje przepisów na oszczędną zupę fasolową ani marki najtańszych adidasów w UE. Robi cos znacznie ciekawszego. Przez liczne anegdoty, historie z życia wzięte, uświadamia czytelnikowi, kiedyś banalną prawdę, że niekoniecznie pieniądz jest najwyższą wartością, o jaką może ubiegać się w życiu. Znacznie cenniejsze będzie zachowanie klasy, dobrych manier, poczucia własnej wartości. Czy też posiadanie większej ilości wolnego czasu na spędzanie chwil w ulubiony sposób, którym nie zawsze musi być powiększanie zawartości portfela. I choć trudno współczuć arystokratce, która ma mieszkanie umeblowane meblami z Ikei, to  z fascynacją czytałam o tym jak nie przejmować się brakiem prywatnego basenu i wypadów na Karaiby. W ujmujący, lekki i często zabawny sposób autor przypomina nam ze to nie pliki banknotów mają  zapewnić radość życia, ale umiejętność cieszenia się tym, co już mamy. Że to nie odkrycie? No cóż, może i nie, ale warto czasem przypomnieć sobie sprawy oczywiste. W czym pan Alexander Von Schonburg z wdziękiem czytelnikowi pomaga.

 mowa o :