Kategoria: Sedaris David

bez przykrości 29. stycznia 2008 20:50:00 Sedaris David Komentarze (2)
linkologia.pl spis.pl

Kiedy krajobraz za oknem przypominał ilustracje do ostatnich akapitów „kociej kołyski” -wszystko skute lodem- z przyjemnością ogrzałam myśli na czytaniu nowego Sedarisa. Tym razem to wspomnienia z życia dorosłego, pierwsze próby bycia artystą. Autor opisuje swoje próby tworzenia sztuki za wszelką cenę w dobrych latach siedemdziesiątych, gdy mianem „performance” określano najlichszy wygłup. Nie trwało to jednak zbyt długo, na szczęście i publiczności i twórców. Potem tworzenie byle jakich happeningów okazuje się być zjawiskiem groteskowym i dewaluuje się w tempie dzisiejszego dolara. Może to i dobrze, bo autor odstawił dragi i patelnie z przypalonymi żołnierzykami z plastiku  i zaczął szukać wrażeń gdzie indziej. W ten sposób znalazł się na obczyźnie, konkretnie we Francji. Ta właśnie część książki, którą można by opieczętować oklepanym  hasłem „Amerykanin w Paryżu”, wzbudziła najwięcej mojego zainteresowania i śmiechu. Co prawda los nie obdarzył mnie tak elokwentnie używająca przekleństw nauczycielką francuskiego, ale frustracje związane z próbami nauki tego języka są mi doskonale znane. Dalej Sedaris tworzy swoistą kronikę porażek i dziwactw własnych i osób najbliższych. Robi to z reguły bez złośliwości, z humorem tylko lekko podszytym ironia. I na koniec myślimy sobie, ze życie pełne sukcesów byłoby pasmem nudy, bo dopiero kilka potknięć można zamienić w ciekawą opowiastkę, która nie zawsze kończy się morałem, ale  z reguły z uśmiechem. 

mowa o: 

Family Man 29. listopada 2007 21:54:00 Sedaris David Komentarze (0)
linkologia.pl spis.pl

Wspomniałam ostatnio o Sedarisie i zaczęłam sobie przypominać, jakie to było nasze pierwsze spotkanie. Dostał się moje ręce zupełnie przypadkowo, pożyczony od koleżanki, której  prawie nie znałam. Ja pewnie zastanowiłabym się dziesięć razy zanim dodałabym MOJĄ KSIĄŻKĘ w obce ręce, ona jakoś zrobiła to bez traumy. I dzięki jej za to, bo pewnie inaczej nie miałabym szansy przeczytać nic tego autora.

Tymczasem jednak udało mi się, i nie lada przyjemność z tego czytania miałam. Bo Sedaris potrafi o sprawach istotnych pisać lekko, ale nie lekceważąco. Zagubienie chłopca, który dopiero zaczyna pojmować, ze jest gejem, obrażony z tego powodu ojciec, bieda i konflikty rodzinne, to na pewno problemy o sporym ciężarze gatunkowym. Tymczasem nie mamy tu rozdzierania szat,  rozpamiętywania nieszczęść, tylko z wdziękiem, czułością, opisanych najbliższych: buchającego testosteronem brata, siostre-nieudaczniczkę  i siostrę sztywniarę. Książka jest właściwie zbiorem opowiadań, kalejdoskopem zdarzeń z życia jego i rodziny. Czytając, miałam wrażenie, że przeglądam zawartość kieszeni chłopca, który już jako dorosły rozsypał schowane w niej kiedyś skarby, po kolei bierze każdy do ręki, i tłumaczy mi jego wartość. I komponuje książkę ciepłą, z poczuciem humoru, taką jak trzeba na długie wieczory i lodowate wiatry.  

Mowa o: