Kategoria: Walter Moers

690 stron Niebieskiego Misia 20. listopada 2007 21:01:00 Walter Moers Komentarze (0)
linkologia.pl spis.pl
Parę dni temu skończyłam Niebieskiego Misia. Z mieszanymi uczuciami. Ponieważ czytałam wcześniej Miasto Książek, wiedziałam mniej więcej czego się spodziewać: brawurowych ucieczek, dziwacznych postaci, szaleństwa wyobraźni. Pierwszym zaskoczeniem były różnice w tłumaczeniu. Tym razem wykonała je inna osoba, i nazwy własne, znane mi z poprzedniej lektury zostały zmienione. I o ile w miarę łatwo domyśliłam się, ze obecna Zamonia to Camonia znana mi z Miasta, to już nieco ciężej było z poszczególnymi bohaterami. Ale tio jeszcze najmniejszy problem. O wiele bardziej drażniło mnie nagromadzenie istot i zjawisk, opisywanych w encyklopedyczny sposób co pół strony. Moers tutaj popisuje się potegą swojej wyobraźni do tego stopnia, że...zaczyna się to robić nudne! Zawsze twierdziłam, ze nie lubię filmów, w których występuje ponad 20 bohaterów. Kiedy na ekranie zaczynają przewalać się hordy Galów, Spartan, Elfów czy Gnomów, zapadam się w fotel i czuję jak oddalam się od centrum akcji, a zamiast śledzić sceny walk zaczynam oglądać tarcze zegarka. Okazuje się, ze podobnie mam w przypadku książek-im większy tłum, tym mniej mnie interesuje. Połowa z istot w tej książce ma bardzo mały rozumek i wielkie szczeki, pazury, łapska, -niepotrzebne skreślić- w które usiłuje pochwycić Misia, wiec co dwadzieścia stron udajemy się w pościg, z którego bohater zawsze wychodzi zwycięsko. Nie oznacza to, że książka jest zupełnie niestrawna. Profesor o 7 mózgach, dziury międzywymiarowe, Quwert, galaretowaty Książę z Planety Dywanów, nabywanie wiedzy drogą bakteriologiczną, maja niewątpliwie swój urok. To wszystko jednak trochę mało i przyznaję, że do końca dotrwałam bardziej z poczucia obowiązku, niż czystego zainteresowania. Gdyby nie gabaryty, z czystym sumieniem poleciłbym tę książkę, na wyjątkowo nudną podróż-akcja wartka, dużo myśleć przy czytaniu nie trzeba, a okazyjne ziewanie i westchnienia w takich okolicznościach nikogo nie dziwią.
Ahoj! 05. listopada 2007 21:37:00 Walter Moers Komentarze (5)
linkologia.pl spis.pl

Robi sie zimno, ciepło ulatuje z człowieka za kazdym oddechem i chce sie poszukac jakiegoś przytulnego schronienia na te bezsłoneczne tygodnie. No i sobie wynalazlam milutki kącik i aktualnie ogrzewam nos o futro Niebieskiego Misia. Wygrzewamy sie na wodach bezkresnego oceanu i podjadamy orzechy kokosowe. Od czasu do czasu gawędzimy z plotkarskimy falami. Jest nam ze sobą dobrze i wygląda na to, że zwiazek to będzie długotrwały, bo Miś jest całkiem spory: ma 690 stron. Troche pachnie zbutwiałym drewnem, ale nic to;). Dążymy razem dziarsko w kierunku nieznanych lądów i wyzwań. A wiatr ciepły wieje nam w żagle i plecy;) 

właśnie czytam:

13 1/2 życia kapitana Niebieskiego Misia

w zachodniej Camonii 20. stycznia 2007 22:23:00 Walter Moers Komentarze (0)
linkologia.pl spis.pl

Do smoków jesteśmy zrażani przez bajki i legendy czytane w dzieciństwie. Przedstawia się je tam jako głupie i niezgrabne gady o żarłocznej i gwałtownej naturze, ze szczególnym apetytem na dziewice. Tymczasem okazuje się, ze są to inteligentne i pracowite stworzenia, głęboko zainteresowane literatura, chętne do pogawędek i konsumujące z przyjemnością pajdy chleba z miodem (żadne dziewice im przez myśl nie przebiegają, nie mówiąc o przewodzie pokarmowym). A skąd to wszystko wiem? A stad, ze właśnie przeczytałam książkę napisaną przez smokaJ.  I to dobrze napisaną! Oczywiście, z uwagi na wiek i charakter autora, przypomina ona co nieco epos rycerski, gdyż waśnie i szczek oręża występują tam gęsto. Jednak główne miejsce w tej historii zajmują książki w najdziwniejszych postaciach, od Śniących Ksiąg, prze Żywe Księgi  po Książki Niebezpieczne. Książki to także jedyne piękne stworzenia w tym świecie zamieszkałym przez galaretowatych mgławców, paskudne przeżnice i tłuste robakiny. Nic więc dziwnego, że książki są tam głównym przedmiotem pożądania, a ich posiadanie, czytanie i tworzenie stanowi podstawę bytu całego wielkiego miasta. Historia tego niesamowitego miejsca nadaje się do czytania jednym tchem i przy dużej ilości wolnego czasu. Szybka akcja, przedziwne stwory i ich zwyczaje, wątek prawie kryminalny, a w przerwach niezwykłe opowieści i praktyczne nauki dla początkującego gada-literata. Tylko jednego w tej – niebezpiecznej-książce brak: ostrzeżenia, ze jak się po nią sięgnie, połknie czytelnika tak doszczętnie, że nie będzie mógł wrócić do codzienności dopóki nie dotrze do ostatniej strony. A kiedy do niej dojdzie, westchnie ze smutkiem, że stało się to tak szybko.

(I tylko na koniec zdradzę w sekrecie, że po zamknięciu książki popatrzyłam pod łóżko i z pewnym zawodem stwierdziłam,że to, co wzięłam za małego zaczytanego buchlinga, świecącego z przejęciem swoim cyklopim okiem, jest tylko pomiętą chusteczkę higieniczną...  ) 

Właśnie przeczytałam: "Miasto Śniących Książek" Waltera Moers.  

radiopestka | projektdomu | kormotrin | pefioricet | szara-codziennosc | Mailing